Faulkner. Nadwrażliwość dzieciństwa

Witold Wojtkiewicz: Samotny pierrot

Witold Wojtkiewicz: Samotny pierrot

Dla dziecka, starsza osoba, która zaczyna chorować, automatycznie żegna się z życiem. Partykularna śmierć oczyszcza tylko atmosferę, ale nie jest zdolna zmienić tego, co się w istocie już dokonało.

***

W dobie mojego dzieciństwa ludzie traktowali pogrzeby stanowczo poważniej aniżeli obecnie. Wyjaśniam – pogrzeby, a nie samą śmierć; śmierć była zwykła i powszednia.

Nie znam żadnej rodziny, której historia nie byłaby znaczona ubogimi grobami, upamiętniającymi tych, co „okres ziemskiej dzierżawy mieli tak krótki, że nie zdążyli nawet otrzymać imienia” (W. Faulkner).

Witold Wojtkiewicz: Zjawisko

Witold Wojtkiewicz: Zjawisko

A ileż dzieci, babć i wujów zmarłych w swoich trzydziestych latach życia! Ileż łagodnych i zapoznanych krewnych, którzy niezmiennie odchodzili w domu, w tym samym łożu i pokoju, gdzie kiedyś wcześniej się poczęli, a rzadko kiedy w białych klitkach, tchnących lizolem i wyziewami chorób!

Tak, pogrzeby były aktem rytualnym i miały trwałe powiązania, skupiając zawżdy całą wieś. (więcej…)

Reklamy
Published in: on 9 lipca 2012 at 11:27  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Jean Guitton. Analekta (III)

Simon Vouet: Ukrzyżowanie

Simon Vouet: Ukrzyżowanie

Własna nędza budzi skruchę: bolesną i pełną wyrzutów; budzi także gorycz oraz wewnętrzne upokorzenie, które wprawdzie poniża, acz niezupełnie zniechęca, która umartwia nicość własną, acz nie oddala w czarną rozpacz.

***

Niekiedy musimy się zadowolić wyłącznie spojrzeniem. „Spojrzenie wyrównuje nieudolność naszych warg” (J. Guitton).

***

Człowiek zdołał już zagubić ideę człowieka.

***

Wergiliusz zachodził w głowę, czy to bogowie rozniecili w naszych duszach ten straszny płomień niepokoju, czy też przeciwnie – każdy sam stworzył w sobie swojego bożka z niezaspokojonych pragnień i żądz.

***

Najważniejszym zadaniem miłości jest, jak słusznie mniemał Platon, rodzenie nowych dusz dla Piękna i wychowanie wzniosłych umysłów.

***

Simon Vouet: Sofonisba przyjmująca truciznę

Simon Vouet: Sofonisba przyjmująca truciznę

Czym jest właściwie ludzka natura? Czy tylko tym, czym stał się zwykły człowiek na skutek przewin i biegu życia? Czy może tym, czym człowiek ów być powinien, czym w gruncie rzeczy może być, ale „wyłącznie za pomocą Łaski”. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 11:15  Dodaj komentarz  
Tags:

Nasz człowiek na tym świecie

August Sander, ---

August Sander, —

Człowiek, który usiłuje żyć niepostrzeżenie, staje się bez wątpienia podejrzany.

Graham Greene: „Nie mogę wierzyć w nic mniej jasno określonego, niż człowiek”.

***

Prawda działa jak środek uspokajający.

***

Akt rozpusty i akt śmierci są identyczne w tym, iż ani jednego ani drugiego nie da się zafałszować, jak to ma miejsce w przypadku uczuć.

***

Nikt z nas nie ma większych widoków na życie, po cóż więc troszczyć się o przyszłość?

***

August Sander, ---

August Sander, —

Kiedy świat zaczyna gorszyć się z przyczyn innych aniżeli dotychczasowe, z pewnością zagraża mu wielkie niebezpieczeństwo.

***

Nigdy nie przestaje mnie dziwić fakt, że schodząc z oczu innym ludziom, nie przestaję dla nich nadal istnieć.

***

Mamy we krwi mnóstwo miejsc i krajów, ale tylko jedną osobę. I o ileż szczęśliwszy byłby świat, gdybyśmy byli wierni właśnie jej, a nie tym wszystkim miejscom i krajom! (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 11:06  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Udręka i ekstaza poety

"Śmierć w Wenecji" (1971)

„Śmierć w Wenecji” (1971)

Przemęczony pospieszną i niebanalną pracą godzin przedpołudniowych, wymagającą wzmożonej uwagi, przenikliwości i pedanterii, nie mogę, nie jestem w stanie wstrzymać działania twórczego myśli, i po południu nie potrafię dać tamy owemu motus animi continuus, w jakim giętki Cycero postrzegał jądro samej wymowy; i nie znajduję ulgi w lekkiej drzemce, która przy takim zużywaniu sił, jest mi do życia wręcz niezbędna, a która od tylu lat już nie zaszczyca moich progów.

***

Nazbyt zajęty zadaniami, które nakłada na mnie jaźń i sugestywne poczucie misji, zanadto obarczony zobowiązaniem tworzenia piękna, niezbyt przyjazny czczym rozrywkom, by jeszcze pojąć świat zewnętrzny z jego różnorodnością i barwnością, zadowalam się w zupełności pojęciem o świecie, jakie jest w stanie zdobyć każdy człowiek, nieruszający się ze swego kąta i nieopuszczający nigdy domu.

"Śmierć w Wenecji" (1971)

„Śmierć w Wenecji” (1971)

Odkąd zaś życie moje poczęło chylić się ku zachodowi, odtąd lęk prowincjonalnego artysty, że nie skończę – owa szalona troska, że zegar mój ustanie, zanim w całości dokona swego, zanim bezbrzeżnie obnaży siebie – nie daje się już zepchnąć na bok, i nie pozwala na traktowanie wyłącznie w kategoriach kuriozum.

Niekiedy owszem, pragnę ucieczki, lecz nieodmiennie wyznaję sobie, iż ta tęsknota za cichą dalą, to rozpierające trzewia pragnienie przełomu i wyzwolenia się na zawsze, zrzucenia z siebie ciężarów i zapomnienia o twórczości, jest ułudą: mętną, wytrwałą i doświadczoną narastającym znużeniem ducha. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 10:32  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

Faulkner. Dzikość puszczy

Thomas Cole: Tornado

Thomas Cole: Tornado

I nadszedł kres millenium, początek wieku, nowych czasów, obejmujący ludzkość wielką siecią handlu, jak „żyły napięte na rękach – rzekach ląd obejmujących” (W. Faulkner). Nierozerwalne i jedną wiarą w przyszłość złączone miasta, stały się bliskie niczym Moloch, rozprawiający o prawie i ładzie, brzęczący słowem gładkim i krągłym: „pieniądz”.

Słowo to napełnia swoim hukiem bezmiar nowej godziny świata. Odtąd panuje już jedna myśl: zysk oraz system; pewność wieczności i blask ponadnarodowej zgody, wznoszące się jak groźny wirus nad tym, co jeszcze niedawno było wabiącą i przyciągającą wzrok puszczą: nad lasem ubogich i spragnionych.

***

Odwaga jest zatrważającym brakiem rozeznania.

***

Thomas Cole: Krajobraz z umarłym drzewem

Thomas Cole: Krajobraz z umarłym drzewem

Ożeniłem się i wraz z nią, moją żoną, przeżyłem jak tylu innych ludzi, własną krótką chwilę owej przelotnej i nieuchwytnej chwały, która nie może i nie ma w sobie żadnej trwałości, i dlatego właśnie jest chwałą. I ponieśliśmy to zwiewne wspomnienie wspólnej chwały nawet w czas, gdy nie byliśmy już ze sobą, gdy jedno ciało przestało przemawiać do drugiego, i gdy pamięć minionych czasów wciąż jeszcze trwała, przywołując ową kochankę i żonę. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 10:19  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Ludzie przy pracy

Henri Cartier Bresson, ---

Henri Cartier Bresson, —

Honoriusz Balzak: „Biura są wielką fabryką przeciętności, koniecznej rządom, aby utrzymać feudalizm pieniądza, na którym opiera się teraźniejsza umowa społeczna. Zatrute ciepło, wydzielające się w ludzkich skupiskach, nie należy do najbłahszych przyczyn postępującego wciąż karlenia umysłów, gdyż mózg, który produkuje najwięcej azotu, po dłuższym czasie inne oczadza”.

Urzędnik ministerialny wizytuje pośpiesznie swoje mieszkanie dwa, trzy razy w tygodniu, a całym jego światem jest ministerstwo: ów posągowy, bezduszny gmach z szachownicą skomplikowanych pięter i paranoicznie długimi przejściami, jak na okręcie bądź w szaletach, gdzie z rzadka siąpi ciepła woda, a mydło pełznie na łańcuchu.

Henri Cartier Bresson, ---

Henri Cartier Bresson, —

Brak klimatyzacji sprawia, iż większość pomieszczeń wypełnia zaduch rodem z kajuty przylegającej do kotłowni, za to okna na korytarzach stoją otworem, aby urzędujący mogli zaznać powiewu świeżości. Wiatr wdziera się przez nie ze świstem do wewnątrz, unosząc akta i wystawiając mięśnie spoczywających przy biurkach na reumatyczny przeciąg. Rozwiewa notorycznie stężały ukrop, którego uporczywość pozwalałaby się raczej spodziewać ludzi kimających na hamakach, i zażywających inhalacji pod niedyskretnym włosiem koca.

Na próżno! Gońcy bez końca roznoszą pisma i urzędowe cyrografy, serwując je ustawicznie i przejrzyście, jak zupę w przytułku dla ubogich. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 10:08  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Życie innych ludzi

August Sander, ---

August Sander, —

Była kobietą tego typu, co uważa, iż każdą krzywdę i udrękę można przeciwważyć czymś nieprzeciętnym do jedzenia.

***

Nie można było się z niej śmiać; musiało się ją wytrzymać tak długo, jak była obecna, i zapomnieć o niej tak prędko, kiedy znikała z pola widzenia, zdławić o niej myśl, zepchnąć ją w nicość i nie wskrzeszać.

***

Listy potrafią nieźle kłamać, lecz kiedy już utrwalą jakieś kłamstwo, zostają jako dowód obciążający i oskarżają bez wątpienia silniej, aniżeli słowo mówione.

***

Najprostszym sposobem na uzyskanie pomocy bliźnich jest absolutne poddanie, śmiałe odsłonięcie poniesionych ran i bezwarunkowe przyjęcie ręki.

***

August Sander, ---

August Sander, —

Miłość to zobowiązania, to bezustanne wikłanie się w życie, tak więc odwiązałem się od życia, i odwiązałem od miłości, z jakimś bezlitosnym zapamiętaniem, w jaki wycofująca się armia wroga przecina druty, rabuje domy, wysadza w przestrzeń wszystkie mosty. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 10:00  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Pokraka

Ernst Ludwig Kirchner: Ulica berlińska

Ernst Ludwig Kirchner: Ulica berlińska

To, co nazywamy zamkniętym środowiskiem, jest nim w całym tego słowa znaczeniu, i o ile dostać się do niego jest sprawą trudną, o tyle wydostać – niemożliwością.

***

W nocy dręczyło mnie poczucie jakiejś straszliwej ironii losu, jakiegoś szyderstwa i zgrozy, że się sprzedałem za cenę złudzeń, że snułem sobie fantazmaty. I to chłonęło moje myśli, tłukło się cierniem kruczej nocy, spędzało sen z powiek aż do świtu.

Gdzieś w głębi tkwiła we mnie martwa myśl, stężała lękiem i niezmienna, tłukąca i obijająca się o ściany ciemnej studni, gdzie wiele lat naprzód wskoczyłem, i skąd się już nie wydostanę. Zawsze jednaka, zawsze struta, bez względu na uroki roku, nieubłagana, beznamiętna.

Henri Cartier-Bresson, --

Henri Cartier-Bresson, —

I ta straszliwa, skwarna wściekłość, że pozwoliłem się oszukać, igrająca z westchnieniem żeliwnej nocy, czarna, brutalna i widmowa, „odziana w łachmany zwiędłych liści” (F. Mauriac).

Ale ta zgroza, jaką przejęła mnie myśl, że dobrowolnie targnąłem się w otchłań, gdzie spopielałem i zamarłem, i gdzie zagasłem bezpowrotnie, sama ta myśl byłaby nawet w sobie znośna, gdyby nie wstyd i poniżenie: ciążące piętno upodlenia, dziś raczej śmieszne i wzbudzające litość niźli haniebne. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 9:40  Dodaj komentarz  
Tags: , ,

Paradoksy Bernanosa III

"Goście Wieczerzy Pańskiej" (1961)

„Goście Wieczerzy Pańskiej” (1961)

To miasto pokonało mnie potwornie, i nie wątpię, iż pokona jeszcze niejednego w przyszłości. A kiedy ogarnie je pożoga, i wiele jemu podobnych miejsc, wówczas ujrzymy jak z nor i zakątków wychodzą na jaw wstrętne bestie, których miana człowiek już zapomniał, jeśli w ogóle posiadały jakieś imię.

***

Wykonałem pusty i rozpaczliwy gest ciężkimi rękoma: znak, jaki czyni nieszczęśnik, który zauważył, że jego wywód ujawnił tylko własną niedolę, ale nie wzbudził żadnej nadziei, że przyjdzie ktoś, kto pojmie ukryty sens wypowiedzianych trwożnie słów.

***

"Goście Wieczerzy Pańskiej" (1961)

„Goście Wieczerzy Pańskiej” (1961)

Człowiek ubogi nie znajduje już nazw na określenie tego, czego mu brakuje, a jeśli nie starcza godnych słów, to dlatego, że zostaliśmy ich pozbawieni podstępem, odarci do cna, obrabowani. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 9:23  Dodaj komentarz  
Tags: ,

Faulkner. Spóźniony gambit

William Faulkner dla "Life"

William Faulkner dla „Life”

Nas nie zajmuje wcale śmierć, z tym może się uporać garstka faktów i jednoznacznych dokumentów. Nas zajmuje niesprawiedliwość, a z nią uporać się może tylko prawda. Albo miłość.

***

Przeszłość nie umiera nigdy. Ona nawet nie jest przeszłością.

***

Pośród ostrych rozrywek swego hrabstwa, Faulkner wymienia pospołu religię i politykę.

***

Najstraszniejsze jest to, że my nawet nie potrzebujemy Boga. Wystarcza nam zwykłe zło.

***

Garry Winogrand, ---

Garry Winogrand, —

Śmierć i zepsucie tkwią w samym przyglądaniu się złu, choćby zupełnie przypadkowym. Ze złem nie można się targować. Nie można „frymarczyć zgnilizną”, nawet gdy jest się nieostrzeżonym, bo trzeba zacząć znacznie wcześniej.

Trzeba być z góry przygotowanym na odparcie zła, na jednoznaczny sprzeciw wobec jego istoty. Trzeba je odepchnąć, zanim w ogóle będzie dostrzeżone. Trzeba złu udzielić odpowiedzi jeszcze na długo przed jego poznaniem. (więcej…)

Published in: on 9 lipca 2012 at 9:05  Dodaj komentarz  
Tags: ,